sobota, 13 sierpnia 2016

Kremowa twierdza z północnego krańca Chorwacji





     Trakošćan to miejscowość leżąca 80 kilometrów na północ od Zagrzebia. Wielu turystów przyjeżdża tam, by móc zażyć kąpieli w jeziorze o tej samej nazwie oraz by zwiedzić jeden z najładniejszych pałaców w Chorwacji. Postawiono go w 1584 roku przeszedł w ręce rodu Drascoviców, którzy byli jego właścicielami, aż do 1944 roku, kiedy to arystokratyczna rodzina przeniosła się do rezydencji w pobliskim Klenovniku. 





W latach 1840-1862 właściciele nadali mu neogotycki styl, który zachował się do dzisiaj. Obecnie jest on udostępniony do zwiedzania prawie przez cały roku. Wewnątrz można zobaczyć sporą kolekcję średniowiecznego oręża i broni. Zachowało się również wiele stylowych mebli oraz portrety autorstwa Julianny Draškovic namalowano na przełomie XVIII i XIX stulecia. Pałac można zwiedzać na dwa sposoby; pieszo lub płynąć wynajętą łódką z przewodnikiem na jeziorze. 


Polecam wizytę w Trakošćanie tym wszystkim, którzy chcąc odpocząć od skwaru i zgiełku towarzyszącym Chorwackiemu wybrzeżu, postanowili wybrać się na północ tego kraju. Jest tam sporo ciekawych miejsc do zwiedzania. Dodatkowym atutem są więcej niż przystępne ceny, szczególnie w porównaniu z resztą kraju. 

www.trakoscan.hr












środa, 10 sierpnia 2016

Pozytywne zaskoczenie po wizycie w jednym z najstarszych miast w Polsce




          Do Elbląga postanowiłem wybrać się przy okazji pobytu nad domkiem w Rodowie Małym, koło Kwidzyna. Przyznam szczerze, że nie wiedziałem zbyt wiele o jednym z ważniejszych miast na Warmii i Mazurach. Dlatego byłem szczerze zdziwiony, kiedy poczytałem trochę o jego historii. Kiedy do niego wjechałem, moje wrażenia nie były zbyt pozytywne, bowiem ujrzałem zniszczone i zaniedbane dzielnice, o dziurawych drogach nie wspominając. Wszystko uległo zmianie, kiedy dotarłem do Starówki. Bez dwóch zdań, dla mnie Stare Miasto należy do jednych z najładniejszych w Polsce. Prawie wszystkie kamienice i zabytkowe budynki zostały pieczołowicie odrestaurowane kilka la temu. 
        


        Wszystkim, którzy wybierają się do północno-wschodnich rubieży naszego kraju polecam wizytę w Elblągu. 












środa, 3 sierpnia 2016

Marionetkowa satyra po czesku



    W dobie dzisiejszych kreskówek z "wypasionymi efektami i bajeczną grafiką" próba zainteresowania dzieci teatrem lalek,wydawała mi się z góry skazana na porażkę. A jednak, ku memu zdziwieniu moje córeczki po obejrzeniu jednego odcinka przygód Hurvinka i jego ojca Speibla, były nim zachwycone i teraz często słyszymy prośby, żeby im je puścić na YouTube. Najlepsze w tym jest, że zupełnie im nie przeszkadza, iż bohaterowie mówią po czesku. 




       Sympatyczne, lecz niezbyt rozgarnięte marionetki, to dzieło lalkarza Josefa Skupe. W 1919 roku Speilb wyszedł spod dłuta Karela Noska, zaś Hurvinka wyrzeźbił sześć lat później Gustaw Nosek. Imiona najpopularniejszych czeskich lalek otrzymały planetoidy odkryte w 1997 roku przez Lenę Sarounową. 



        Jak tylko wybierzemy się do Pragi z córkami, z pewnością zabierzemy ich na seans do teatru Spejbla i Hurvinka mieszczącego się w dzielnicy Bubeneč.



   



czwartek, 28 lipca 2016

Pszczyńska warownia rajem do dzieciaków




  Pszczyna uważana jest perłę Górnego Śląska. Rzeczywiście Muzeum Zamkowe to jeden z najlepiej zachowanych tego typu kompleksów w regionie, podobnie jak odrestaurowana Starówka. Prócz tego ciekawostką jest możliwość zobaczenia największych parzystokopytnych ssaków w Polsce w Pokazowej Zagrodzie Żubrów. Miłośnicy dobrej kuchni z pewnością odwiedzą oryginalną Wodną Wieżę. Tym razem jednak polecam Wam wizytę w Warowni Pszczyńskich Rycerzy. Stylizowana na średniowieczny zbrojony gród restauracja to doskonałe miejsce dla rodzin z dziećmi. Warto zajrzeć na ich stronę internetową; warownia.com.pl bowiem odbywa się sporo imprez przeznaczonych nie tylko na najmłodszych. 




        Wstęp kosztuje dziesięć złotych od osoby dorosłej, w zamian dostaje się dukata, którym można zapłacić w restauracji. Jedzenie jest naprawdę pyszne, dla mnie to jeden z lepszych lokalu gastronomicznych na Śląsku.














piątek, 22 lipca 2016

Młyńska osada znaleziona przez przypadek





     Podróżowanie własnym samochodem daje wiele możliwości odkrycia interesujących miejsc często pomijanych w przewodnikach. Rastoke to malutka wioska położona przy ujściu rzeki Slunczicy do Korany, leżącej kilkadziesiąt metrów niżej. Kilkanaście niewielkich wodospadów oraz pozostałości po wodnych młynach, których jeszcze w XIX wieku było ponad sto, tworzy przeuroczy efekt! Możliwość posłuchania melodyjnego szumu rzek zamiast wielojęzycznych rozmów, jakie towarzyszą wizytom w większości Chorwackich miast, to kolejny powód by choć na chwilę zatrzymać się w Rastoke. Noclegów i miejsc do jedzenia należy szukać w pobliskim Slunj.  



   Znalezione zupełnym przypadkiem Rastoke już na zawsze pozostanie naszym obowiązkowym punktem każdej wizyty w Chorwacji. Odpoczynek pośród zieleni i szumu wodospadów z chłodnymi podmuchami wiatru, to idealny wstęp do przygody czekającej w oddalonych o 25 kilometrów Plitwicach.