sobota, 19 listopada 2016

Kąpielowa uczta dla ciała i oczu w Krka



Rzeka Krka zanim wpadnie do Adriatyku, w pobliżu Szybenika, tworzy liczne progi wodne, malownicze wodospady oraz jeziora otoczone sitowiem. Obszar obejmujący 100 kilometrów kwadratowych w 1985 roku ogłoszono Parkiem Narodowym. Główne bramy wjazdowe znajdują się w Skradinie i Lozovacu




Polecam wybrać tą pierwszą miejscowość, bowiem ponad godzinna przeprawa statkiem wycieczkowym pozwala na dokładne przyjrzenie się jednemu z najczęściej odwiedzanych miejsc w Chorwacji. Choć nieco mniejszy i mniej popularny, szczególnie pośród zagranicznych turystów, niż Jeziora Plitwickie, pewnością zasługuje, żeby go odwiedzić. Zamieszkuje go 220 gatunków ptaków oraz liczne rzadko spotykane płazy. Dla wielu jednak największą atrakcją Parku Narodowego Krka jest możliwość kąpieli w jednym z kilku wyznaczonych miejsc. Pływanie ledwie kilka metrów od potężnych wodospadów, w wodzie koloru zielonego,  to nie lada przeżycie, które z pewnością pozostanie na długo w pamięci.  










czwartek, 17 listopada 2016

Rozmach i bogactwo z przełomu XIX i XX wieku





   Po praskich Vinohradach mógłbym się włóczyć godzinami. Uwielbiam te wytworne kamienice pełne wymyślnych dodatków, które świadczą o majętności ich dawnych właścicieli. Bardzo się cieszę, że moja przyjaciółka wynajmuje mieszkanie właśnie w tej dzielnicy. Dzięki czemu zawsze kiedy jestem w stolicy Czech, mam powód, żeby tam zawitać. Obecnie Jagoda razem z Petrem mieszkają na Moravskiej, z której wstawiam kilka zdjęć.  RFa














czwartek, 10 listopada 2016

Gruissan - malownicza laguna




Liczące niespełna 5 000 mieszkańców miasteczko położone jest w Langwedocji, nad Zatoką Lwią. Urbanistycznie należy do aglomeracji Narbonne, stanowi jednak odrębną gminę, którą z jednej strony otacza Masyw Clape, z drugiej zaś zatoka wpadająca do Morza Śródziemnego. Długa na kilka kilometrów piaszczysta plaża kusi niewielką liczbą turystów, bowiem większość wybiera pobliskie Narbonne Plage. Nie lada gratką jest możliwość wjazdu samochodem- informują o tym odpowiednie znaki – nad samo morze. Trzeba jednak uważać na pogodę, bowiem przy silniejszym wietrze pojawiają się fale mogące podmyć auto.




Gruissan to typowy przykład śródziemnomorskiej mieściny. Wiekowe kamienice z charakterystycznymi okiennicami, które z powodu palącego słońca, prawie zawsze są przymknięte. Wąskie, brukowane uliczki zachęcają do spacerów. Spora liczba gastronomicznych lokali zaprasza na dania oparte w dużej mierze na lokalnych owocach morza i rybach dostarczanych przez miejscowych.



Ciekawym przeżyciem jest możliwość zobaczenia stada flamingów stojących dumnie na środku laguny i korzystających ze słońca, które w regionie świeci przez ponad 300 dni w roku. 






Niewątpliwie największą atrakcją miasteczka jest XIII-wieczna wieża Barberousse ulokowana na niewysokim wzgórzu. Wstęp jest darmowy, a dostać się do niej można o każdej porze roku i dnia. Widok na otaczające Stare Miasto i Morze Śródziemne kryjące się za niewielką zatoką, bez wątpienia wynagrodzi trudy kilkuminutowej wspinaczki.




Choć wiele przewodników o Langwedocji nie wspomina o Gruissan, warto się tam wybrać. Senna atmosfera i brak hałaśliwych turystów, których nie brakuje w pobliskim Narbonne, śliczny widok ze średniowiecznej wieży oraz ciepła i przejrzysta woda. Czego chcieć więcej?





Strony internetowe:




wtorek, 8 listopada 2016

Nabrzeże Wełtawy





        W Trylogii husyckiej Andrzeja Sapkowskiego Praga śmierdziała krwią, zaś woda z Wełtawy woniała szlamem i ekstremami. Najdłuższa czeska rzeka przez lata była świadkiem wielu historycznych i tragicznych wydarzeń. To w niej utopiono św. Jana Nepomucena, praskiego arcybiskupa. Podczas jednej z wymyślnych żołnierskich zabaw na dno Wełtawy poszedł książę Benjamin Armand Jules Meriadec. Z powodu intensywnych opadów deszczu poziom rzeki wielokrotnie gwałtownie wzrastał i zalewał miasto. Ostatni raz wielka powódź miała miejsce w 2002 roku, kiedy to pod wodą znalazła się większość prawobrzeżnej części. Ucierpiało wtedy wiele zabytkowych budynków. 



      Wieczorna lub poranna przejażdżka gondolą po Wełtawie, to jeden z najlepszych sposobów do spędzenia romantycznych chwil w Pradze. Można psioczyć i kręcić głową na olbrzymią ilość turystów i ekstremalnie wysoki poziom hałasu na Moście Karola, jednak nie można pozostać obojętnych na widoki, jakie można z niego zobaczyć. 




   



środa, 2 listopada 2016

Wielokrotna zmiana właściciela na Zamku oraz charyzmatyczny Miś Maciuś



Prom to niekiedy jedyny sposób, żeby dostać się do miasta 


     Gniew położony na końcowym odcinku Doliny Dolnej Wisły, w regionie zwanym Kociewiem, słynie z jednego z najlepiej zachowanych zamków krzyżackich w Polsce. Jego budowa ruszyła w 1283 roku i trwała 40 lat. Początkowo był siedzibą komtura Dietricha von Spira. Podczas wojny 13-letniej twierdza co rusz zmieniała "właściciela", aby na koniec pozostać w ręku polaków. Podczas "potopu szwedzkiego" na dwa lata wpadła w ręce Szwedów. W 1628 roku po dziesięciodniowym oblężeniu odbił go hetman Stanisław Koniecpolski. Na rozkaz hetmana koronnego Lubomirskiego urządzono w nim więzienie dla jeńców wojennych. Pewnej nocy kilkunastu z nich zrobiło wyłom w murze i przedostało się do piwnicy, gdzie opróżniono trzy beczki wina. 


    Po I rozbiorze Polski Prusacy zamienili zamek na magazyn zboża. W czasie wojen napoleońskich twierdza służyła za szpital, w którym leczono między innymi generała Henryka Dąbrowskiego z ran odniesionych w bitwie pod Tczewem. W połowie XIX wieku wojska pruskie zburzyło mury przedzamcza i główną wieżę. Po przebudowie Gniew stał się jednym z najcięższych więzień w północnej Polsce. Lata 20-te XX wieku to ponowne przekształcenie na magazyn amunicji. Renowację zamku rozpoczęto w 1968 roku na życzenie Gomułki. Obecnie siedzibę ma tam bractwo rycerskie oraz oddział Muzeum Archeologicznego w Gdańsku. 


    Wakacje to najlepszy czas na wizytę w Gniewie, ponieważ w lipcu i sierpniu odbywają się tam średniowieczne festyny i pokazy, między innymi Międzynarodowy Turniej o Miecz Jana III Sobieskiego oraz inscenizacja bitwy ze szwedzkimi najemnikami "Vivat Vasa".


     Krzyżacka warownia to nie jedyny zabytek w Gniewie, który warto zobaczyć. Na Starym Mieście stoją dwie gotyckie budowle; XIV-wieczny ratusz oraz kościół św. Mikołaja. Jednym ze starostów miasta był Jan Sobieski, który w 1679 roku kazał postawić Pałac Marysieńki dla swojej żony Marii Kazimiery

XIV-wieczna świątynia pod wezwaniem św. Mikołaja

W pałacu z XVII stulecia obecnie mieści się luksusowy hotel 


     Nieoczekiwanie jedną z najbardziej znanych, a pewno najbarwniejszą, postaci w Gniewie jest uśmiechnięty miś zwany Maciusiem. Figura z brązu o wysokości 75 centymetrów i wadze 30 kilogramów stanęła przy ulicy Sambora w 2010 roku. Związana jest z legendą dotyczącą bitwy ze szwedami, która miała miejsce w 1626 roku u bram Gniewu. Ponieważ wszyscy mieszkańcy solidarni stawili się na polu walki, by wspomóc wojska pod wodzą Zygmunta III Wazy, nikt nie odpowiedział na wezwanie dzwonów z kościoła św. Mikołaja. Zamiast ludzi do świątyni przybiegły przestraszone hukiem bitewnym zwierzęta z okolicznych lasów. Razem z proboszczem odmówiły modlitwę w intencji pokoju i ciszy. Przewodził nimi młody niedźwiedź. W ten oto sposób Maciuś stał się maskotką miasta, która posiada kilka kompletów ubrań zmienianych co kilka tygodni. Należą do nich między innymi; rycerska kolczuga, szlachecki kontusz, ubiór strażaka, kibica czy kominiarza. Niekiedy nad ranem na Rynku można usłyszeć niedźwiedzie pomrukiwanie. Pod figurą znajduje się głaz z odciskiem stopy futrzanego zwierzaka.